
Kocie oko
Margaret Atwood
"Ciało wiersza" to niesamowita wędrówka w głąb świadomości wybitnego poety - bez wątpienia warto ją odbyć. "Ciało wiersza" Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego jest kontynuacją jego pisarskiej drogi. Ciało tutaj jest ciałem jak zwykle rozdartym między tym, co wyższe, a co niższe, między ukraińskością a polskością, między tym, co ograniczające, a tym, do czego podmiot liryczny zmierza, czego pragnie, pożąda. Tytułowe ciało wiersza to ciało żywotne, a zarazem ciało bolące, cierpiące, ciało podlegające procesom starzenia, chorobom, niedomaganiom natury psychicznej. Ciało wiersza i ciało poety zlewają się tu poniekąd w jedno (przynajmniej to wyobrażone ciało poety, skonstruowane ze słów - lecz jakie inne ciało miałby mieć poeta? Kim jest poeta jako figura bez tego, co go określa - bez wierszy?). Poezja Dyckiego to poezja pełna pesymizmu, a zarazem wiecznie otwarta na nowe, przychodzące. Nowe miesza się ze starym, nadzieja z beznadzieją, przebija to, co w poezji jest najważniejsze - siła czucia i umiejętność przekazywania tego czucia innym.